Siódma kolejka była najbardziej wyczekiwaną w całym halowym terminarzu. Bo to w niej spotkało się dwóch faworytów do tytułu, Pryzmat Zabrze i JUŻ CZAS BARBERSHOP No Name Team. Zapowiadało się niesamowite widowisko, które zakończyło się bolesnym nokautem zabrzan. Pryzmat stał się samodzielnym liderem Ligi Halowej uciekając reszcie peletonu. Nie zawiedli Crazy Boys 24 oraz Krysław S.C. odnosząc pewne wygrane. Z kolei największą niespodzianką była pokaźna dominacja FC Astronauts, którzy neutralizując S.W.i.P. United w końcu odnieśli swój pierwszy w sezonie triumf.

7.Kolejka:

Tokyo Drift – CJDR Katowice  3:5 (2:5)

Po trzech porażkach z rzędu katowicki CJDR myśląc o awansie w wyższe partie tabeli musiał przerwać złą passę. Rywalem było będące w dole tabeli Tokyo Drift, lecz po ostatnim sensacyjnym meczu outsiderowi uległ Krysław S.C.  Dlatego i tutaj CJDR nie mogło zlekceważyć niżej notowanego przeciwnika. Tym bardziej że już po trzech minutach i strzale Marcina Palki to gospodarze objęli prowadzenie. Szybko z opresji swój zespół wyciągnął Artur Kotecki, lecz Tokyo nie powiedziało ostatniego zdania. Drugi gol Palki po drugiej asyście Mikołaja Letniowskiego ponownie dał korzyść gospodarzom. Goście rzucili się do ataku po dziesięciu minutach gry, a jako pierwszy sygnał do boju dał Patryk Kocent. W ślady bramkarza poszli jego koledzy – Mateusz Zabielski, Kamil Marcinowski i Artur Kotecki – zdecydowanie przejmując meczową inicjatywę. Bezpieczna przewaga była skutecznie utrzymywana przez CJDR do końca meczu. Przyjezdni nie pozwoli sobie wyszarpać upragnionego zwycięstwa i nawet trafienie Damianello Jaworskiego w 38. minucie nie było w stanie odmienić losów tej potyczki.

Harpagan Gliwice – Krysław S.C.  2:7 (1:1)

Wpadka, jaką zaliczył Krysław S.C. przegrywając z Tokyo Drift z pewnością nieco rozczarowała samych piłkarzy debiutującej drużyny. A po tygodniu przerwy znów trzeba było wyjść na parkiet, by tym razem skrzyżować rękawice z innym nowicjuszem rozgrywek – Harpaganem Gliwice. I już pierwsza połowa – zakończona jednobramkowym remisem po golach Marcina Nowaka dla Krysława oraz Tomasz Piontka dla Harpagana  – zapowiadała jeszcze ciekawszą drugą część pojedynku. Oba zespoły podeszły do meczu pełne koncentracji i jeden błąd mógł kosztować utratę kontroli. Ten w 27. minucie wykorzystał Mateusz Tuleja, który dał prowadzenie Krysławowi. Odzyskana wiara w triumf przyniosła kolejne akcje gości zakończone sukcesem. Ostatnie siedem minut zdecydowanie należało do Krysława. Bramki Dawida Węgrzyka, Grzegorza Jarka, Wojciecha Jaromina, czy skompletowane dublety przez Nowaka i Tuleję znokautowały gliwicki zespół. Jedynie w 38. minucie szarżę przeciwnika na chwilę udało się przerwać ponownie Piontkowi, ale był to akcent zmniejszający rozmiar srogiej porażki w starciu debiutantów.

FC Spontan – Pijani Powietrzem  2:6 (1:5)

FC Spontan oraz Pijani Powietrzem dzielnie toczą bój o wyższe cele zajmując środek tabeli. Zwycięstwo jednego z zespołów pozwoliłoby zagrozić pozycji Krysława, który dobija się do drzwi podium. Tej soboty w lepszej formie byli Pijani Powietrzem gwarantując sobie ważny triumf już w pierwszej połowie. Wystarczyło tylko utrzymać pięciobramkowe prowadzenie po golach Wojciecha Wolnego, Kamila Wojtyłowicza, Dawida Kaplyty oraz dwóch Tomasza Jaworskiego i odpierać ataki nieprzyjaciela. Zarówno gospodarze, jak i goście dwoili się i troili, by skierować piłkę do siatki, lecz solidna defensywa obydwu stron w drugiej części gry była wręcz niezawodna. Dopiero ku zbliżającemu się niej końcowi mogliśmy doczekać się bramek. Najpierw w 38. minucie trafienie ocierające łzy dla Spontanu zdobył Daniel Adamczyk, by tuż po nim zwieńczenia dzieła dokonał Kaplyta. Tym sposobem Pijani Powietrzem umocnili się na piątej lokacie, nad FC Spontanem.

KS Silesia Katowice II – Crazy Boys 24  1:4 (0:1)

W następnym meczu będący nie do zatrzymania Crazy Boys 24 stanęli przed łatwym zadaniem, bo rywalem była słabsza Silesia Katowice II. Jednakże nie mający nic do stracenia katowiccy zawodnicy dość nieoczekiwanie zdołali postawić się faworytom. Goście musieli się nieźle napracować, by zdobyć pierwszego gola. W 19. minucie Vitalii Pshenychnyi otworzył wynik. Ten sam gracz powtórzył wyczyn zaraz po przerwie podwyższając przewagę CK24. Silesia II dzielnie próbowała budować ataki, lecz to przyjezdni cechowali się skutecznością. W 30. minucie Nazar Korolevych dał trzeciego gola swojej drużynie. Chwilę później w końcu odpowiedzieli gospodarze bramką Andriija Savchenko. Lecz ostatnie zdanie należało do Pshenychnyi’ego, który skompletował hat-tricka, a zarazem postawił kropkę nad „i” dającą szóstą  wygraną z rzędu Crazy Boys 24.

FC Astronauts – S.W.i.P. United  15:7 (4:3)

Po licznych próbach walki FC Astronauts nareszcie zeszli z halowego parkietu z gestem uniesionej ręki. W sobotę zaserwowali widowni prawdziwe gradobicie rozpracowując S.W.i.P. United. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście zdobywając dwie bramki po ośmiu minutach gry. Główny udział w dwójkowych akcjach mieli Przemysław Masiewicz i Krzysztof Szymała. Nie mający nic do stracenia „Astronauci” wykorzystali błąd rywala w 10. minucie zdobywając tym samym gola kontaktowego za sprawą Marcina Filipkowskiego. Celny strzał Sebastiana Zająca minutę później doprowadził do wyrównania, co tylko dodało pewności siebie gospodarzom. W ślady kolegów poszedł Tymoteusz Boroń, a tuż po nim po raz drugi piłkę do siatki skierował Zając. FC Astronauts po kwadransie gry mogli cieszyć się nieoczekiwanym prowadzeniem. Te zmniejszył Kamil Kępka kończąc pierwszą część niezwykle dynamicznej farsy. Jednakże najlepsze dopiero miało nadejść po przerwie. FC Astronauts dostali mocnego wiatru w żagle, co przełożyło się na dalszą część spotkania. Pewność siebie i determinacja przynosiła kolejne gola pozwalające demolować wręcz obronę S.W.i.P.u. Świetna postawa Zająca, który ukończył występ pięcioma bramkami i trzema asystami oraz Filipa Kajdana – autora czterech goli i czterech asyst – zagwarantowała pierwszy w sezonie triumf FC Astronauts. Obok bohaterów spotkania hat-trickiem mógł cieszyć się Marcin Filipkowski, dubletem Boroń, jedno trafienie z czterema podaniami do puli dołożył Piotr Wilczek. Dla gości w drugiej transzy dwukrotnie strzelali Patryk Rembacz i Rafał Kiełbowicz minimalizując ten nieoczekiwany pogrom.

JUŻ CZAS BARBERSHOP No Name Team – Pryzmat Zabrze  5:11 (1:2)

Zwieńczeniem sobotnich zmagań 7. kolejki miało być starcie gigantów obecnego sezonu halowego. Los w końcu skrzyżował ze sobą ostre miecze JUŻ CZAS BARBERSHOP No Name oraz Pryzmatu Zabrze. Stawka nie była mała, bo zwycięstwo jednego z potencjalnych kandydatów do tytułu znacznie przybliżyłoby dany zespół do tego głównego celu. Zapowiadała się niesamowita walka na najwyższym poziomie. I po pierwszej połowie byliśmy świadkami prawdziwej batalii o punkty. W 7. minucie jako pierwszy na prowadzenie wyszedł Pryzmat po golu Mateusza Miski. Gospodarze odpowiedzieli w 12. minucie celnym trafieniem Grzegorza Nguyen – Khaca. Zabrzanie ze spokojem wypracowali sobie akcję zakończoną kolejną bramką dającą prowadzenie, tym razem za sprawą Karola Jakubczyka. Skromna przewaga do przerwy gwarancji wygranej nie dawała, lecz z pewnością była dobrym motywatorem przed drugą połową. Optymistyczne nastroje gości szybko zweryfikowały dalszą część spotkania. Bramka Miski w 25. minucie nie tylko otworzyła wrota do uzyskania przewagi, ale przede wszystkim odniesienia jakże ważnego zwycięstwa. Już po dziewięciu minutach drugiej części gry i golach Mateusza Mullera oraz Łukasza Kołakowskiego na tablicy wyników widniało 1:5. Strzelecką kanonadę na chwilę przerwali Aleksander Skrobol i Nicolas Sprus, lecz nie zatrzymało to rozpędzających się niczym lokomotywa obecnych mistrzów. Kolejna bramka Jakubczyka, trafienie Kamila Majewskiego, Maksyma Kravetsa, drugi gol Mullera oraz zamykające pojedynek gole Miski i Jakubczyka, kompletujące zawodnikom hat-tricka, finalnie przypieczętowały Pryzmatowi sukces. Co prawda w końcówce jeszcze Jakub Borowski dwukrotnie zdołał przechytrzyć Łukasza Gaika, lecz te akcenty jedynie na chwilę uśmierzyły ból gospodarzom. Pryzmat Zabrze odnosząc zwycięstwo nad JUŻ CZAS BARBERSHOP No Name Team stał się samodzielnym liderem i zrobił ogromny krok w kierunku sięgnięcia po raz trzeci halowego mistrzostwa Katowic.

Katowicka Liga Halowa – ZIMA 2023/2024

PozycjaDrużynaNastępny MeczMZRPBZBS+/-PKTSeria
11110011173186304-0-1
2119021074166273-0-2
311803413110245-0-0
411713654025224-0-1
511704685711212-0-3
61160556515184-0-1
7115154563-18162-0-3
8113174388-45103-0-2
9113085789-3291-0-4
10113083864-2692-0-3
11112183265-3370-0-5
121110103180-4930-0-5

Klasyfikacja zawodników